Jakiś czas temu pisałem o futrzanej czapce uszatce, która jest nakryciem głowy niezwykle stylowym, ale lekko kontrowersyjnym na naszych ulicach. Dzisiaj nakrycie głowy dużo mniej rzucające się w oczy – kaszkiet z Harris Tweedu.
Harris Tweed to rdzennie szkocka tkanina, która wywodzi się z Hebrydów zewnętrznych. Jego produkcja jest regulowana prawnie i musi w całości odbywać się na Hebrydach. Produkcję Harris Tweedu opisuje ustawa o Harris Tweedzie z 1993 roku, a produkty wykonane z tego materiału muszą być oznaczone charakterystycznym jabłkiem królewskim, które przy okazji jest najstarszym zarejestrowanym znakiem towarowym Wielkiej Brytanii. Produkcja Harris Tweedu podlega kontroli Harris Tweed Authority, czyli organizacji związkowej, która dba o promocję i jakość tweedu z Hebrydów. Jak widzicie Szkoci wiedzą, jak zadbać o swoje narodowe produkty nie tyko jeśli chodzi o whisky.
Harris Tweed to tkanina, której ciekawy charakter wynika z faktu, że powstaje ona z przędzy o różnej grubości i najczęściej różnych kolorach. Kolory Harris Tweedu pochodzą z barwników roślinnych, co pozwala na tworzenie złożonych kompozycji, którym ciężko jest przypisać jeden konkretny kolor. Drugim bardzo sławnym rodzajem tweedu jest Donegal Tweed, który pochodzi z Irlandii i charakteryzuje się nierównomiernie rozmieszczonymi kropkami w różnych kolorach.
Harris Tweed stał się naprawdę popularny na początku XX wieku. Wtedy właśnie pojawiło się wielu producentów, którzy przyciągnięci atrakcyjnością tweedu, zaczęli produkować tkaniny, które nie zbliżały się nawet jakością do oryginału. Oburzeni wyspiarze natychmiast zwrócili się do rządu o przyznanie znaku towarowego tweedowi, który produkują oraz ustalenie jego definicji. Warto dodać, że pomimo że tweed ten określa się nazwą zaledwie jednej wyspy z Hebrydów zewnętrznych – Harris – może on pochodzić ze wszystkich wysp wchodzących w skład tego archipelagu.
Kaszkiet to wyjątkowo stylowe nakrycie głowy. Bezzgrzytowo łączy się niemal z każdym płaszczem i kurtką, a jeśli wykonany jest z odpowiedniej tkaniny, dobrze zapobiega utracie ciepła. Jestem też zadowolony z szala, który udało mi się dobrać. Jego kolory dobrze korespondują z kaszkietem umieszczając moją twarz w „ramce”. Kontrast pomiędzy kolorami mojego zestawu nie jest mocniejszy od kontrastu mojej twarzy, dzięki czemu uwaga oglądających nie skupia się na ubraniach tylko na mnie (co ma potężne znaczenie jeśli planujesz z kimś rozmawiać :P). Zwróćcie też uwagę, jak ważną rolę w tym zestawieniu odgrywa kolor czerwony widoczny zarówno na kaszkiecie, jak i na szaliku. Jego obecność sprawia, że moje oczy świecą na niebiesko (bez Photoshopa), choć bez tej czerwieni nigdy nie zapamiętalibyście mnie jako niebieskookiego młodzieńca (czy ja to właśnie napisałem? 😛 )
Mój kaszkiet ma także ukrytą nakładkę na uszy, którą można wyciągnąć kiedy doskwiera mróz. Okazało się to niezwykle przydatne podczas wypraw zimowych.
Jak widać, mój nowy blog zaczyna się od opisów wielu ubrań zimowych. Planowałem jeszcze pokazać Wam z bliska granatową dyplomatkę, którą można już było częściowo obejrzeć w linkowanym powyżej wpisie o uszatce, ale nie wiem, czy mi się to uda, ponieważ wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że zbliża się wiosna, co oznacza, że pewnie skupimy się na garniturach bespoke i tonach stylowych dodatków!
Zapisz
czlowiekfinn
11 lutego 2013Świetny wpis. Fantastycznie dobrane kolory. Więcej! 🙂
Kamola
11 lutego 2013Bardzo fajny ten kaszkiet. Świetny pomysł z tymi chowanymi uszami. Mógłbyś napisać jaka firma go wyprodukowała?
Musze się wybrać do Magee w Dublinie-ciekawy jestem czy tam będa mieli coś podobnego…
tomek
11 lutego 2013Niestety nie wiem jaka to firma. Ma tylko taką metkę jak widać na zdjęciu.
M
11 lutego 2013Panie Tomku, chyba doskwiera brak czasu, strasznie dużo literówek w tekście 🙂
tomek
11 lutego 2013To trzeba wytykać 😛
Funchal
11 lutego 2013To mnie zaskoczyłeś, nie spodziewałem się kolejnego wpisu tak szybko. Oby tak dalej!
Łukasz
12 lutego 2013Nakrycie rewelacja 🙂